Blog > Komentarze do wpisu

Piłkarska ekstra klasa czy ekstra klapa

Nie chcemy uczyć się od najlepszych, tylko od tych, którzy najbardziej nam imponują. Gazety piszą o piłkarskim eldorado - budżety klubów są wysokie jak nigdy wcześniej, mimo tego kibice są świadkami kolejnych blamaży naszych drużyn w europejskich . Złe miłego początki? Nie tą drogą.

Polskie kluby sportowe, aby dogonić zachodnią Europę, podnoszą swoje budżety do rekordowo wysokich sum po to, by ściągać zagranicznych piłkarzy, jakich jeszcze w Polsce nie było i by płacić niespotykane wcześniej nad Wisłą pensje. Do Polski w przeciągu ostatniego okienka transferowego wrócili tacy zawodnicy jak Żurawski i Wichniarek, nie bez echa może przejść transfer Ebiego Smolarka, który przyzwyczajony do zachodnich standardów wybrał warszawską Polonię i w miniony piątek zadebiutował w polskiej lidze. Tego u nas jeszcze nie było, kibice wielu klubów zacierają ręce, to musi przynieść efekt.

Niestety, opisywany model zarządzania klubem, mimo coraz lepszej infrastruktury rozdymających swoje budżety klubów, nie sprawdził się w żadnym z najlepszych piłkarsko krajów. W przytoczonym przez „Gazetę Prawną” raporcie firmy TA Kearney, tylko niemiecka Budnesliga notuje dodatni wzrost przychodów z działalności sportowej. Na kredyt żyje hiszpańska Primiera, angielska Premiership, a w tragicznym stanie jest włoska Calcio. Nienajgorzej ma się francuska Ligue, choć znajduje się na krawędzi, notując minimalny wzrost zysków.

Przykłady najlepszych lig świata pokazują jedną prawidłowość, która doprowadza do kryzysu: przepłacani piłkarze, kupowani za wywindowane do granic absurdu sumy transferowe, sprawiają, że mimo szalenie wysokiego zainteresowania piłką nożną w tych krajach, kluby toną w długach. Natomiast tam, gdzie szaleństw transferowych nie ma, dominuje organizacyjny ład, możemy mówić o dużej stabilizacji. Niemcy kolejny raz pokazują, że mogą stanowić wzór do naśladowania dla najlepszych.

Niestety, wiele z Polskich klubów sportowych w ostatnim czasie podąża tą zgubną ścieżką. Świadczy o tym ostatni raport firmy doradczej Deloitte. Po tym sezonie dysproporcja będzie jeszcze większa. Przewodzą w szaleństwie stołeczne Legia i Polonia. Pensje piłkarzy w czołowych polskich klubach przekraczają często uznany za względnie bezpieczny pułap 65% wpływów z działalności. Przy tym wszystkim, wiele do życzenia pozostawia szkolenie młodzieży. Na szczęście na młodych chcą stawiać niektóre kluby Ekstraklasy, jak Widzew i Lech, które powołały do tego specjalne akademie. Stara się też Legia, ale po pozbyciu się lekką ręką Roberta Lewandowskiego, system oceny sportowej trenujących tam piłkarzy budzi duże wątpliwości.

Polskie kluby podążają ścieżką nastawioną na szybki, krótkowzroczny zysk. Należy się spodziewać, że warszawska Polonia, w tym sezonie, dzięki wielkim wydatkom zdominuje naszą ligę. Na szczęście na krótko i być może casus tej drużyny uświadomi innym czołowym klubom, że ta droga prowadzi do nikąd. Przekonał się o tym „wielki”  w 1995 roku Blackburn Rovers, który po wielomilionowych zakupach, w cuglach wygrał angielską Premiership, po to by w 1999 roku później spaść ligę niżej i do tej pory nie nawiązać do wcześniejszych sukcesów.

Mądry Polak po szkodzie, mówi jedno z naszych przeklętych powiedzeń- oby tym razem, mimo niepokojących symptomów nie potweirdziło się raz jeszcze. Tym bardziej, że wzorowy przykład jak robić biznes na piłce nożnej mamy tuż obok siebie, zaraz za Odrą.

 

Michał S. Wlaźlik

czwartek, 12 sierpnia 2010, projektpolska

Polecane wpisy

Otto Projektpolski

Utwórz swoją wizytówkę