Blog > Komentarze do wpisu

Głos mniejszości

dont mess serie 1

 

Tekst jest stanowiskiem liberalno-zielonej partii Polityka Może Być Inna (LMP), która w 2010 roku po raz pierwszy zdobyła mandaty węgierskim parlamencie, w sprawie zmiany ustawy medialnej. Parlamentarzyści tego ugrupowania na znak protestu zakleili sobie usta podczas głosowania nad kontrowersyjną ustawą. Publikujemy go we współpracy z LMP.

tłum. Natalia Cetera

Ratyfikowana przez rządzącą koalicję Fidesz-Chrześcijańscy Demokraci (Fidesz-KDNP) nowa węgierska ustawa medialna grozi poważnym ograniczeniem wolności prasy i zdławieniem różnorodności mediów. Nowy przepis prawny regulację prawną w tych obszarach, w których powinien ją zaostrzać oraz zaostrza ją w tych, w których nie ma to sensu. Zarządzanie mediami publicznymi oraz nadzór nad całym sektorem medialnym, włączając w to media drukowane i dziennikarstwo online, będzie poddane kontroli partii.

Składająca się wyłącznie z reprezentantów najsilniejszej partii w rządzie Rada ds. Mediów jest upoważniona do nakładania na media przesadnie wysokich grzywien, które usprawiedliwiane są w oparciu o odniesienia do luźno zdefiniowanych pojęć takich jak moralność publiczna czy obrona porządku konstytucyjnego. Nowe rozporządzenia sprzyja tworzeniu monopoli medialnych poprzez spowolnienie procesu transformacji cyfrowej, podczas gdy równocześnie znosi ograniczenia dotyczące wzajemnego kapitału w przedsiębiorstwach medialnych. Taki stan rzeczy jest korzystny głównie dla jednej spółki związanej z partią Fidesz, która już rozpoczęła proces nabywania oraz zakładania gazet, stacji telewizyjnych i radiowych.

Zdobycie 53% procent głosów oraz 68% miejsc w parlamencie oznacza, że Fidesz miał większość parlamentarną na poziomie dwóch trzecich wymaganą do zmiany podstawowych praw. Opierając się na tej większości, Fidesz w rzeczywistości podjął szereg kroków w celu wprowadzenia zmian w ustawodawstwie dotyczącym mediów. Nowa ustawa medialna przekazana 21 grudnia 2010 była niczym innym, jak ostatnim etapem tego procesu legislacyjnego. Według Polityka Może Być Inna (LMP) ten akt prawny, wraz z innymi zmianami prawa, stanowi poważne zagrożenie dla wolności prasy i może skutkować zdławieniem różnorodności w świecie węgierskich mediów.

Nowe rozporządzenie tworzy organ władzy z nadzwyczajnymi uprawnieniami dotyczącymi nadzoru nad publicznymi stacjami nadawczymi i mediami informacyjnymi. Utworzona Rada ds. Mediów jest autonomiczną instytucją administracji państwowej, działającą jako ostateczny arbiter we wszystkich sprawach związanych z mediami. Członkowie Rady  są wybierani przez parlament na wyjątkowo długi mandat 9 lat. Większość parlamentarna odmówiła wyboru fachowców rekomendowanych przez partie opozycyjne, a nawet delegatów mniejszych partii z koalicji rządowej, chadeków, na członków Rady ds. Mediów. Przewodniczący Rady, Annamaria Szalai, był wcześniej posłem do parlamentu z ramienia partii Fidesz. Radzie przyznano uprawnienia do wprowadzania powszechnie wiążących dekretów.

Rada ds. Mediów cieszy się niezwykle szerokimi kompetencjami, podobnie jak jej przewodniczący. Ma decydujący wpływ na wybór prowadzących w mediach publicznych, jak również uprawnienie do określania polityki publicznych mediów radiowych i telewizyjnych. Publiczne stacje telewizyjne i radiowe, wraz z państwowymi agencjami informacyjnymi, zostały połączone w jedną całość.  Ich wolność redakcyjna została zlikwidowana, zwłaszcza, że od teraz mogą jedynie emitować informacje przygotowane przez centralną jednostkę redagującą wiadomości. W telewizji publicznej zostało niewiele miejsca dla partii opozycyjnych, bowiem średnio 75-80% czasu antenowego zarezerwowanego jest reprezentantów koalicji. W radiu publicznym, z natury bardziej wyważonym, właśnie w dniu wejścia w życie nowych przepisów zawieszono w pełnieniu obowiązków redaktora oraz prowadzącego wiadomości jednej z rozgłośni, gdyż wyrazili na antenie swoje obawy na temat rzeczonej ustawy. Publiczne media otrzymają bezprecedensowe wsparcie z budżetu, mimo że liczba widzów stale maleje.

Rada nadzoruje media w całości: nie tylko kanały telewizyjne i radiowe, lecz również prasę drukowaną i internetową, co jest ewenementem na skalę europejską. Jednym z najważniejszych postanowień nowej ustawy jest to, że Rada ds. Mediów może nałożyć surowe kary od 10 do 200 mln HUF (ok. 36.000 do 720.000 EUR) w przypadku naruszenia ustawy medialnej a niejasne przepisy otwierają drogę do swobodnej interpretacji. Nowe rozporządzenie poważnie ogranicza wolność prasy w nieuzasadniony sposób, stale wystawiając działania dziennikarzy i wydawców na niemożliwe do przewidzenia zagrożenia. Tak duża wysokość ewentualnych kar jest zdecydowanie wystarczy, by uciszyć niektóre koncerny medialne.

Rady ds. Mediów ma dostęp do dokumentów redakcyjnych, w tym tajnych, oraz możliwość ich kopiowania w przypadku, gdy uzna je za naruszające przepisy. Jest to najrozleglejsze prawo dostępu danych w całym węgierskim ustawodawstwie. Ponadto Rada ds. Mediów cieszy się nieograniczoną suwerennością w zakresie przyznawania koncesji radiowych: może unieważnić każde podanie o przydział, lub też zupełnie zrezygnować z przyjmowania podań. Nie ma też jednoznacznych kryteriów dotyczących ustalania opłat za korzystanie z pasm radiowego. W praktyce Rada ma prawo do podjęcia działań przeciwko każdej rozgłośni, gazecie lub mediom internetowym, zarówno krajowym jak i zagranicznym, jeżeli ich programy lub produkty są rozpowszechniane na Węgrzech, jest uprawniona także do wywierania nacisku na dostawców Internetu oraz usług hostingowych celem blokowania dostępu do nielegalnych treści.

Nowa ustawa znosi regulacje przeciwko monopolom medialnym. W pierwszej kolejności uchylono obowiązek aktywnego przeciwstawiania się takim tworom, po czym unieważniono zapisy mające na celu ograniczenie wzajemnych powiązań własnościowych. Jest to szczególnie niepokojące, jeśli weźmiemy pod uwagę, że firma związana z Fideszem (Infocenter Kft), której były dyrektor i właściciel obecnie jest członkiem rządu, rozpoczęła właśnie szeroko zakrojoną kampanię zakupowa, stając się właścicielem licznych agencji medialnych, i że ta sama firma jest obecnie o krok od zdobycia udziałów większościowych w jednej ze stacji telewizyjnych o najwyższej oglądalności.

Ta sama stacja jest jedną z instytucji czerpiących korzyści z faktu, iż Fidesz przedłuża proces cyfryzacji do końca 2014 roku, a to za sprawą propozycji poprawki przedstawionej członkom parlamentu na kilka godzin przed ostatecznym głosowaniem, dzięki której dwie naziemne stacje telewizyjne będą cieszyć się znaczną przewagą konkurencyjną. Stało sie tak nawet pomimo tego, że proces przemian cyfrowych w znacznym stopniu przyczyniłby się do stworzenia zróżnicowanego rynku mediów na Węgrzech, gdzie w obecnej sytuacji wspomniane dwie stacje naziemne utrzymują nadzwyczaj wysoką oglądalność, w porównaniu z innymi krajami.

poseł Gergely Karácsony

czwartek, 13 stycznia 2011, projektpolska

Polecane wpisy

Otto Projektpolski

Utwórz swoją wizytówkę